Legendy powstania kaplicy św. Magdaleny

Pierwsza z legend:

Pewnego słonecznego dnia Herzog z Rud zorganizował wystawne polowanie. Oczywiście nie obyło się bez zacnych gości. Przybyło wiele osób z wyższych sfer. Wszystko przebiegało sprawnie, do momentu, kiedy to ukochana córka Hrabiego zgubiła się w dużym, miejscowym lesie.

Wszyscy zgromadzeni zaangażowali się w szukanie córki. Niestety do zmierzchu nikt jej nie odnalazł.

Dopiero następnego dnia o świcie, tuż nad rowem, który jest w lesie do dziś, znaleziono hrabiankę. Była zmarznięta i roztrzęsiona, ale wiedziała, komu zawdzięcza swój żywot. Wiedziała, że czuwała nad nią opatrzność z góry.

W podzięce za ocalenie córki, hrabia postanowił wybudować kapliczkę. Stoi ona do dziś i jest dobrze utrzymana. Swój długi żywot zawdzięcza ludziom, którzy się nią opiekowali.

Druga legenda podaje, że powstanie kapliczki ma związek z pewną damą. Mieszkała ona w zamku w Sławięcicach i na imię miała Maria Magdalena. Była kobietą o niezwykłej urodzie, na widok, której każdy mężczyzna nie przechodził obok niej obojętnie.

Pewnego dnia kazała wybudować kaplicę, która miała być pokutą za jej ciężkie grzechy, o których nikt nigdy głośno nie mówił. Były tylko ciche i bezpodstawne spekulacje.

Mieszkańcy wspominali, iż pierwszy obraz patronki, jaki zawieszono w kaplicy, nie pozostawiał wątpliwości, że uwieczniono na nim właśnie jawnogrzesznicę. Okazały dekolt i namiętne spojrzenie sprawiał trudności wielu wiernym, ponieważ trudno było się skupić przed obrazem na modlitwie.

Kapliczka św. Magdaleny przyciąga wielu turystów. Rowerami, samochodami, starsi czy młodsi, wszyscy chcą zobaczyć jeden z najczęściej odwiedzanych zabytków w naszej okolicy. Jeśli ktoś jeszcze nie zdołał zobaczyć kapliczki, nic straconego. Wystarczy zapytać miejscowych o drogę, a reszta należy już do Was.
Nie wiadomo, która z legend jest prawdziwa, ale można wysnuć z nich jeden wniosek: „Jak trwoga to do Boga”

Historia - Magdalenka